niedziela, 5 lutego 2017

"Kobiety wzdychają częściej" Agata Przybyłek

 Wydawnictwo: Czwarta strona
 Liczba stron: 404
 Data wydania: 11.01.2017r.
Kategoria: Literatura obyczajowa i romans



Agata Przybyłek aktualnie studiuje psychologię na Uniwersytecie Gdańskim. Prowadzi też bloga pod nazwą "Informator Czytelniczy". Pisze głównie powieści kobiece, a oprócz tego zajmuje się też recenzowaniem. Jej debiutancka książka to "Nie zmienił się tylko blond."

"Kobiety wzdychają częściej" to niezwykle zabawna historia o rozterkach i perypetiach małżeńskich. Autorka pokazuje kłopoty, jakie zdarzają się w każdym związku, i traktuje je z przymrużeniem oka. 
Po kilku latach małżeństwa, gdzie "chemia" już nie ta sama, a rutyna spowija każdy dzień, łatwiej jest poszukać sobie "nowych zabawek" niż naprawiać stare...Czy jednak warto? W takiej sytuacji znalazła się główna bohaterka.

Zuzanna, to mieszkająca na wsi Jaszczurki, nauczycielka.
Pewnego wakacyjnego dnia, padła ona ofiarą wypadku, w którym rozpędzony samochód, prowadzony przez mściwą sklepową jechał wprost na nią. Z opresji, Zuzkę uratował były narzeczony, który lata temu zostawił ją bez słowa wyjaśnienia z pierścionkiem zaręczynowym na palcu.
Od tego momentu, jej życie ulega wywróceniu. Zuzanna po wyjściu ze szpitala znajduje się w sytuacji, w której przyszło jej mieszkać pod jednym dachem, z trzema mężczyznami, których nie potrafi traktować obojętnie . Z Ludwikiem, Markiem i Teodorem.

Ludwik - to wieloletni mąż Zuzanny. Mają razem kilkuletniego synka Marcela oraz duży dom w Jaszczurkach. Kobieta od pewnego czasu czuje się zaniedbywana przez męża. Jego pasje pochłaniają cały jego wolny czas, dzięki czemu Ludwik często spędza go poza domem.

Marek - to nieziemsko przystojny wuefista, uczący w tej samej szkole co Zuzanna. Jako nie mającemu tymczasowo gdzie mieszkać koledze z pracy -  kobieta zaproponowała pokój u siebie w domu, dopóki do póty nie dorobi się on własnego mieszkania. 
Marek jako typowy podrywacz, nie omieszkał nie skorzystać z okazji,  i za cel postawił sobie uwiedzenie Zuzanny. 

Teodor - były narzeczony i wielka, dawna miłość kobiety. Ostatnio również jej wybawiciel, dzięki, któremu uszła z życiem podczas wypadku.
Żal, który przez lata do niego żywiła, ustąpił chęci odwdzięczenia się za uratowanie życia. W związku z tym, Teodor również ląduje pod dachem Zuzanny, gdzie ma dojść do zdrowia, które nieco ucierpiało podczas jego heroicznych wyczynów.

Tym sposobem, małżeństwo kobiety staje pod znakiem zapytania. Z jednej strony wiecznie nieobecny, zaniedbujący ją Ludwik -  a jednak, jakby nie było, to w końcu mąż i ojciec Marcela.
 Z drugiej, kuszący Marek - wyzwalający w niej pierwotne instynkty. No i jeszcze Teodor, w którym czyta jak w otwartej książce, i zawsze może na niego liczyć.
W dodatku, Zuzka ma wrażenie, że jego uczucie do niej wcale nie wygasło...
Jaką drogę wybierze ? Czy postanowi rzucić życie kury domowej, i dać się porwać romansowi? Czy może dojdzie do wniosku, że "stara miłość nie rdzewieje" i zacznie wszystko od nowa z Teodorem? Decyzja nie jest łatwa...

Książka pełna zabawnych sytuacji, i nie spodziewanych zwrotów akcji. 
Czytało się ją bardzo dobrze i lekko. Jak dla mnie ciut za mało realistyczna. Przedstawione tu sytuacje miałyby marne odzwierciedlenie w rzeczywistości. 
Trzeba jednak zwrócić uwagę, że autorka porusza bardzo ważny temat. Znudzona swoim dotychczasowym życiem kobieta. Chcąca poczuć się zdobywaną księżniczką jak kiedyś. I coraz częściej uciekający z domu mąż, który już nie nosi jej na rękach - ba, nawet nie jest w stanie samodzielnie odnieść naczyń do zmywarki.
Takie obrazki są dość powszechne w dzisiejszych czasach. Tkwiąc w takim życiu, łatwo jest ulec nadarzającej się okazji ucieczki.
"Kobiety wzdychają częściej" to powieść, której aktualny problem, opleciony jest masą barwnych i przezabawnych sytuacji. Czytelnik, nie może narzekać tu na nudę - może za to, zastanowić się czy wszystko co się psuje, trzeba zaraz wyrzucać czy może watro zainwestować w naprawę...?




Książka bierze udział w wyzwaniu czytelniczym "Przeczytam tyle ile mam wzrostu" + 2,5 cm
 

2 komentarze:

  1. Bardzo podoba mi się okładka tej książki. Chętnie ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak 😊 mnie też zawsze okładki najbardziej przyciągają. Mam nadzieje, że treść również przypadnie Pani do gustu 😉
      Pozdrawiam

      Usuń

Wszystkie komentarze są dla mnie bardzo ważne i bardzo mnie cieszą - dlatego dziękuję Wam za wszelką aktywność na moim blogu. Zaglądam do każdego, kto zagości u mnie - komentuję i obserwuję te blogi które mnie zainteresują 😉